Zdjęcie ilustracyjne: strażnik miejski kuca przy siedzącym na murku mężczyźnie ubranym w granatową bluzę i czapkę.Zmarznięty i zagubiony nie mógł trafić do domu. Wzbudził zainteresowanie przypadkowego przechodnia, który o dziwnie zachowującym się mężczyźnie powiadomił strażników miejskich

Wczesnym popołudniem 24 listopada strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie znajdującym się na Trakcie Lubelskim, który sprawia wrażenie, jakby nie wiedział, gdzie się znajduje. Strażnicy podjęli interwencję przed godziną 14. Na miejscu zastali zgłaszającego. Powiedział strażnikom, że stojący w pobliżu mężczyzna od dłuższego czasu „kręci się w pobliżu bez celu”. Był wyraźnie zagubiony, nie wiedział, jaki jest dzień, ani gdzie się znajduje. Ponieważ był bardzo zmarznięty, poproszono, by wsiadł do radiowozu i ogrzał się. Podczas rozmowy strażnicy sprawdzili dokumenty. Na ich podstawie stwierdzili, że jest mieszkańcem jednej z podwarszawskich miejscowości. Mężczyzna podał też funkcjonariuszom numer telefonu do swojego brata. W telefonicznej rozmowie ustalono, że 12 listopada rodzina zgłosiła zaginięcie mężczyzny, ale po kilku dniach odwołała poszukiwania, gdy ustalono, że przebywa on w szpitalu. Niestety, opuścił placówkę bez wiedzy personelu. Strażnicy uzgodnili z bratem zaginionego, że przewiozą mężczyznę do ogrzewalni przy ulicy Grochowskiej, gdzie pod opieką personelu będzie oczekiwał na przyjazd brata.