jazda na bombachStrażnicy miejscy ujęli w nocy z soboty na niedzielę aż 4 osoby, którym najwyraźniej wcześniej zaszkodziło słońce. Albo alkohol.

Wszystkie incydenty miały miejsce między 1 a 2 w nocy. Strażnicy z Woli dostrzegli w al. Jana Pawła II motorower, który powoli i zygzakiem sunął środkowym pasem drogi. Funkcjonariusze zdołali dojechać do pojazdu, zanim doszło do wypadku. Jak się później okazało prowadzący miał we krwi sporo ponad półtora promila alkoholu.

Jeszcze „lepszy” wynik wykręcił kierowca z Mokotowa, który z blisko dwoma promilami na liczniku postanowił podjechać na festiwal muzyczny na Służewcu. Piasecznianin dosłownie wytoczył się z samochodu. Alkohol mocno uderzył mu do głowy. Nie dość, że imprezowicz zakotwiczył w zatoce „Kiss and ride” (przeznaczonej do wysadzania pasażerów), to nie potrafił wytłumaczyć motywów tego zachowania. Powód był dość przyziemny – mężczyzna w ogóle nie potrafił złożyć logicznego zdania…

Najwyraźniej coś musiało poważniej zaszkodzić również dwóm mężczyznom na Pradze Południe. Na ulicy Grochowskiej panowie postanowili zaatakować… rower miejski. Nie wystarczyło im powalenie bezbronnego przeciwnika. Dodatkowo postanowili nim porzucać, a następnie „leżącego skopać”. Wszystko to obserwował miejski monitoring. Zaalarmowani strażnicy szybko zlokalizowali wandali, którzy jednak odmówili okazania dokumentów. Zamiast tego obrzucili funkcjonariuszy stekiem wyzwisk. Jeden z mężczyzn stał się agresywny i trzeba było go obezwładnić. Agresor próbował jeszcze upozorować napaść strażnika, waląc głową w trotuar. Funkcjonariusz musiał więc bronić desperata przed samym sobą, unieruchamiając w bezpiecznej pozycji do czasu przybycia policji. W związku z czynną zniewagą stróżów prawa, policjanci zatrzymali obu napastników, którzy teraz będą musieli odpowiedzieć za swoje czyny.