Nietypowego „psikusa” zrobił sobie mężczyzna, który 1 kwietnia poprosił o pomoc strażniczki miejskie. W wyniku interwencji, którą zgłosił, sam trafił na policję.
Do strażniczek miejskich z III Oddziału Terenowego, kontrolujących 1 kwietnia parkowanie przy ulicy 1 Sierpnia podszedł zdenerwowany mężczyzna z widocznymi obtarciami i zaschniętą krwią na twarzy. Poprosił o asystę przy wejściu do własnego mieszkania, bo są tam osoby, które go pobiły. Ponieważ sytuacja wyglądała groźnie, a na miejscu mogli przebywać sprawcy przestępstwa, strażniczki wezwały wsparcie i zawiadomiły policję. W asyście sześciorga funkcjonariuszy, pobity wszedł do mieszkania, w którym… nie było nikogo poza jego śpiącym bratem. Finał interwencji zaskoczył mundurowych. Kiedy policjanci dokonali rutynowego sprawdzenia danych obu mężczyzn w swoich bazach, okazało się, że zgłaszający jest osobą poszukiwaną. Swoje mieszkanie opuścił w kajdankach i został przewieziony na komisariat.






