O 6 rano, w dresowych spodniach i sweterku 52-latek niezauważony wyszedł do kościoła i… zaginął. Dzięki troskliwości pracownika ochrony jednego z budynków na Włochach, tułaczka nie trwała długo. Mężczyzna wrócił do placówki opiekuńczej.
W Nowy Rok, około godziny 9 rano strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego dostali wezwanie z jednego z budynków na Włochach, gdzie miała przebywać osoba ubrana nieodpowiednio do zimowej aury. Na nietypowo zachowującego się 52-latka zwrócił uwagę pracownik ochrony apartamentowca, który natychmiast zawiadomił straż miejską i pogotowie. Strażnicy dotarli na miejsce niemal równocześnie z karetką. Mężczyzna ubrany był tylko w spodnie dresowe, lekki sweterek i T-shirt. Pamiętał jedynie, że wyszedł o 6 do kościoła. Nie potrafił jednak powiedzieć, skąd wyszedł, czy mieszka sam, czy z rodziną, co to w ogóle za miejsce. Podał swoje imię i nazwisko, lecz nie miał dokumentów. Podczas weryfikacji danych zgłoszonych przez 52-latka, system wyświetlił strażnikom komunikat o poszukiwaniu mężczyzny, nadany przez placówkę opiekuńczą z Dojazdowej. Wskazane w alercie szczegóły zgadzały się z danymi sprawdzanymi przez funkcjonariuszy. W ten sposób, dzięki troskliwości i czujności ochroniarza, zagubiony pensjonariusz wrócił szczęśliwie i bezpiecznie pod opiekę placówki.
Pamiętajmy – widząc osobę nieodpowiednio ubraną, sprawiającą wrażenie zagubionej lub znajdującą się w bezruchu – reagujmy. Szczególnie w okresie niskich temperatur, osoby w kryzysie bezdomności, chore czy cierpiące na kłopoty z pamięcią, a także nietrzeźwe, są szczególnie narażone na śmierć z wychłodzenia. Nasza reakcja może ocalić ludzkie życie. Telefon interwencyjny straży miejskiej 986, jak również ogólnopolski numer alarmowy 112 są czynne całą dobę.






