2020 04 resuscytacja 01To miał być patrol jak co dzień: kontrole przestrzegania przepisów epidemiologicznych w wyznaczonych punktach Targówka. Podobne zadania otrzymują strażnicy miejscy od kilkunastu dni. Jednak w południe 14 kwietnia jeden z patroli VI Oddziału Terenowego rozpoczął dramatyczną walkę o życie mieszkańca dzielnicy.

- Patrolowaliśmy ul. Borzymowską, gdy przed nasz radiowóz wybiegł jakiś mężczyzna. Machając rękami dał nam znać, żebyśmy się zatrzymali. Gdy stanęliśmy, krzyknął, że jakiś starszy człowiek stracił przytomność i przestał oddychać. Natychmiast podbiegliśmy do niego – mówi st. insp. Monika Chajęcka. Według świadka mężczyzna zasłabł w jego obecności dosłownie przed chwilą. Zdążył tylko powiedzieć, że ma 85 lat i stracił przytomność.

Mężczyzna leżał na chodniku. Tracił oddech, ale próbował walczyć. Puls stawał się jednak niewyczuwalny. Podczas gdy strażniczka wzywała przez radiostację karetkę, jej kolega z patrolu rozpoczął masaż serca. W takich sytuacjach czas jest na wagę złota. Po czterech minutach niedotleniony mózg zaczyna obumierać. W tym wypadku akcję resuscytacyjną podjęto szybko. Była szansa na uratowanie mężczyzny. Samodzielne prowadzenie masażu serca jest bardzo wyczerpujące dlatego strażnicy zmieniali się. Kilka minut po radiowym wezwaniu pomocy na miejscu pojawił się patrol policyjny współpracujący z żandarmerią wojskową, który przejął czynności ratownicze, by strażnicy mogli odpocząć. Po chwili na miejsce przyjechała karetka. Przez kilkanaście minut resuscytacja była nadal prowadzona na miejscu, a gdy akcja serca została ustabilizowana, mężczyznę zabrano do szpitala. - Widziałam, że starszy pan już się ruszał i próbował otwierać oczy. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze – dodaje strażniczka Monika Chajęcka.

2020 04 resuscytacja 012020 04 resuscytacja 02