Nad ranem, tuż przed zakończeniem służby, strażnicy miejscy otrzymali informację o rannym mężczyźnie. Poszkodowany wymagał natychmiastowej pomocy.
Około godziny 5:10 w sobotę, 29 sierpnia, strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego mieli już wracać do bazy, gdy nagle w rejonie placu Defilad, podszedł do nich zdenerwowany mieszkaniec, prosząc o pomoc dla rannego mężczyzny. Funkcjonariusze ruszyli we wskazanym kierunku. Na miejscu, na chodniku, siedział zakrwawiony 43-latek z rozciętą głową i łukiem brwiowym. Poszkodowany był w stanie silnego oszołomienia. Mówił z wielkim trudem i nie był w stanie podać przyczyny swojego zranienia. Strażnicy wezwali karetkę pogotowia, a sami zajęli się opatrywaniem ran. Kiedy mężczyzna doszedł do siebie, przekazał, że jest osobą w kryzysie bezdomności oraz nie wie, co dalej ma zrobić. Strażnicy uspokoili go mówiąc, że pogotowie jest już w drodze. Po kilku minutach na miejsce przyjechali ratownicy medyczni. Przeprowadzone przez nich badanie wykazało, że poszkodowany może mieć poważniejsze obrażenia, w związku z tym został zabrany do szpitala na szczegółowe badania głowy.
Pamiętajmy, że każdy uraz głowy może być niebezpieczny, nawet jeśli początkowo poszkodowany nie odczuwa poważniejszych dolegliwości. Dlatego w przypadku takich obrażeń nie należy lekceważyć objawów i warto jak najszybciej zapewnić osobie poszkodowanej pomoc medyczną.






