Nie udało się wykpić z oszustwa. Kierowca, który parkował na miejscu dla niepełnosprawnych na podrobiony dokument, został ujęty przez strażniczkę miejską i przekazany policji.
Grzywna, ograniczenie wolności lub nawet jej pozbawienie grozi za podrobienie lub korzystanie z podrobionego dokumentu. Z takimi sankcjami musi się liczyć także kierowca, którego oszustwo odkryła 9 lutego strażniczka miejska z I Oddziału Terenowego. Zaczęło się niepozornie – funkcjonariuszka patrolująca wraz z pracownikiem ZDM strefę płatnego parkowania, zauważyła samochód na niebieskiej kopercie, którego karta umiejscowiona było tak, że nie można było odczytać jej numeru ani daty ważności. Metodę tę próbują stosować nieuczciwi kierowcy licząc, że pojazdu nie zostanie usunięty z nieprzysługującego mu miejsca. To jednak mit - strażniczka wezwała holownik. Po chwili zjawił się kierowca niewłaściwie oznakowanego auta, który zaczął od klasycznego „daj Pani spokój, ja tu na chwilę - odwoziłem żonę”. Strażniczka wyjaśniła, że problemem nie jest czas parkowania, lecz sposób umieszczenia dokumentu i poprosiła o okazanie karty parkingowej w całości. To wtedy okazało się, że data ważności została na niej przerobiona. Na miejsce została wezwana policja (posługiwanie się sfałszowanym dokumentem to już przestępstwo). Kierowca zapewniał, że angażowanie jej nie ma sensu, a uprawnienie do postoju na kopercie mu się należy. Winnym miał być opieszały urząd, zwlekający z wydaniem nowego dokumentu. Także i to stwierdzenie było fałszywe, bo jak zweryfikowała strażniczka, nikt nie dostarczył w tej sprawie żadnego wniosku. Te ustalenia oraz kierowca zostali przekazani załodze policji, która niebawem przybyła na miejsce i przejęła sprawę.







