Mieszkańcy ulicy Inflanckiej przecierali ze zdumienia oczy, gdy w sobotni poranek, ujrzeli spacerującego po terenie osiedla… młodego koziołka. Zwierzak czuł się jak u siebie. Jego spacer przerwał łowczy Lasów Miejskich, który z udziałem strażników miejskich odłowił rogacza i wywiózł go do lasu.
Kwadrans po godzinie dziesiątej, w sobotę 11 maja, dwa patrole Oddziału Specjalistycznego straży miejskiej dostały wezwanie na ulicę Inflancką. O pomoc funkcjonariuszy poprosił łowczy miejski, który wraz z lekarzem weterynarii próbował odłowić rogacza, spacerującego po zamkniętym terenie osiedla. Rozpoczęła się Operacja: „Jeleń”.
Nie wiadomo, czy samiec sarny zapędził się tam za jakąś zgrabną kozą, czy wybrał się na wycieczkę krajoznawczą ze zwykłej, sarniej ciekawości. Zwykle w takich przypadkach łowczy wykorzystałby do odłowienia zwierzęcia strzelbę ze środkiem usypiającym. Tym razem jednak po osiedlu kręciło się zbyt dużo ludzi i leśnicy postanowili odłowić zwierzę za pomocą siatki. Właśnie dlatego poprosili o pomoc strażników miejskich, którzy służyli za obławę. Mimo sennego poranka samczyk był czujny i uważnie obserwował funkcjonariuszy. Dopiero po dłuższych podchodach udało się zapędzić rogacza w kozi róg.
- Kilkukrotnie, widząc nas, przemieszczał się w różne części osiedla. Szliśmy za nim z rozłożoną siatką, aż w końcu udało się go schwytać – relacjonowali strażnicy.
Schwytanym zwierzęciem zaopiekowali się łowczy z weterynarzem. Zwierzę zostało zapakowane do klatki i wywiezione do lasów na obrzeżach stolicy, gdzie wypuszczono je na wolność.








