Radiowóz straży miejskiej stojący na tle Placu Zamkowego i Kolumny ZygmuntaPo ograniczeniach pandemicznych właściciele lokali gastronomicznych próbują odrobić straty. Wielu klientów pomaga im, zostawiając spore napiwki. Niektórym jednak los stołecznej gastronomii jest obojętny. Przykładem tego jest pewien 30-letni mieszkaniec Marek, który 3 lipca w pizzerii najadł się do syta, ale nie zamierzał za to zapłacić. Naciągacza ujęli strażnicy miejscy.

Zbliżała się godzina 13, gdy strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego wychodzili ze swojej siedziby przy placu Zamkowym. Po chwili usłyszeli krzyki i zobaczyli szarpiących się ludzi. Nagle jeden z nich zaczął uciekać. Funkcjonariusze ujęli mężczyznę. Był on silnie pobudzony i bardzo agresywny. Czuć było od niego alkohol. Nadal próbował uciekać, ale strażnicy mu to uniemożliwili. Mężczyzna okazał się 30-letnim mieszkańcem Marek. Wezwany patrol policji podjął decyzję o przewiezieniu klienta do SOdON. Gdy wytrzeźwieje, spotka się ponownie z policjantami. Próba ucieczki bez zapłacenia za ucztę będzie go słono kosztowała.