Strażnicy pukają do drzwiNie było czasu do stracenia. Zatrzaśnięty w domu senior, który spadł z wózka inwalidzkiego, potrzebował pilnej pomocy. Na szczęście strażnikom miejskim, których zaalarmowała opiekunka starszego pana, udało się szybko usunąć blokadę drzwi i udzielić pomocy.

Do strażników patrolujących ulicę Marszałkowską podeszła zaniepokojona pracownica opieki społecznej i powiedziała, że jej podopieczny, starszy pan, zatrzasnął się w mieszkaniu, a ona nie może się do niego dostać, chociaż ma klucze od mieszkania. Kobieta miała przekazać podopiecznemu lekarstwa i jedzenie. Po przybyciu na miejsce, funkcjonariuszom przez zamknięte drzwi udało się nawiązać kontakt z potrzebującym pomocy seniorem. Po krótkiej rozmowie ustalili, że starszy pan przewrócił się, nie ma siły wstać, jest mocno wystraszony tym, co się stało i prosi o szybką pomoc. Nie było czasu do stracenia. Strażnicy postanowili, że spróbują otworzyć drzwi. Po krótkich zmaganiach z zamkiem – udało się. Po wejściu do mieszkania zobaczyli leżącego na podłodze starszego człowieka. Był wyraźnie osłabiony i oszołomiony całą sytuacją. Okazało się, że 95-latek spadł z wózka inwalidzkiego. Nie miał żadnych widocznych obrażeń, twierdził, że nic go nie boli, odmówił wezwania karetki. Funkcjonariusze ostrożnie podnieśli go z podłogi i przenieśli do łóżka. Opiekę nad seniorem przejęła pracownica pomocy społecznej.