To była naprawdę gorąca interwencja. Strażnicy miejscy z pomocą przygodnych kierowców ugasili groźny pożar volvo. W kabinie płonącego auta znajdowała się pełna butla z gazem.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło we wtorek 28 kwietnia na ulicy Cyraneczki. Kobieta wracająca z warsztatu samochodowego, w pewnym momencie zauważyła ogień w kabinie swojego volvo. Płomień niespodziewanie szybko objął podsufitkę i zagłówek fotela pasażera. Przestraszona kobieta wyskoczyła z auta i zaczęła wzywać pomocy. Na jej krzyk zareagowała przebywająca w pobliżu załoga straży miejskiej z VII Oddziału Terenowego. Funkcjonariusze złapali z radiowozu gaśnicę samochodową i pobiegli gasić ogień.
- Wiedzieliśmy, że czynnika gaśniczego wystarczy na kilka sekund, dlatego poprosiłem koleżankę z patrolu, aby wezwała straż pożarną i poprosiła o pomoc innych kierujących – relacjonuje strażnik, który brał udział w tej interwencji. – Dzięki wykorzystaniu gaśnic pozyskanych od kierowców udało się częściowo opanować płomień. W końcu ktoś przyniósł także większą, biurową gaśnicę i pożar został powstrzymany. Było to o tyle ważne, że jak ostrzegała przestraszona właścicielka volvo, wewnątrz znajdowała się butla z gazem, stanowiłaby śmiertelne zagrożenie. Na szczęście w oddali słychać już było syreny wozu strażaków. Strażnicy utorowali pożarnikom drogę do rozgrzanego wciąż pojazdu. Po chwili dowodzenie na miejscu zdarzenia przejął zespół ratowniczo-gaśniczy i w parę minut całkowicie zażegnał zagrożenie. Strażnicy pozostali na miejscu do końca akcji.
Warto nadmienić, że w styczniu tego roku, ten sam strażnik z VII Oddziału Terenowego ugasił pożar innego samochodu, do którego doszło nocą przy ul Motorowej.








