Starsza kobieta upadła kilkadziesiąt metrów od domu, podczas powrotu z zakupów. Okazało się, że nie było to zwykłe poślizgnięcie – wymagała natychmiastowej pomocy.
Strażnicy miejscy z Referatu Parkowania VII Oddziału Terenowego, wykonujący 9 stycznia swoje obowiązki w rejonie Pragi-Południe zauważyli na chodniku ludzi pochylających nad kimś leżącym. Patrol natychmiast udał się w tamtym kierunku. Poszkodowaną okazała się około 80-letnia kobieta. Funkcjonariusze dopytywali, jak doszło do wypadku – ale nikt nic nie widział. Seniorka nie miała widocznych obrażeń. Z otwartymi oczami ciężko oddychała i jęczała z bólu. Nie odpowiadała na zadawane pytania, jakby nie mogła wyartykułować żadnego słowa. Nie była też w stanie samodzielnie podźwignąć się z ziemi. Funkcjonariusze wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe, informując operatora o adresie zdarzenia, a także o wieku, stanie i objawach poszkodowanej. Sami monitorowali jej stan, równocześnie rozpytując ludzi, czy nie znają leżącej kobiety. Wreszcie przechodzący obok mężczyzna rozpoznał seniorkę.
- To moja sąsiadka – poinformował strażników – Mieszka z rodziną kilkadziesiąt metrów stąd.
Pomocny sąsiad zgodził się sprawdzić, czy w domu poszkodowanej nie ma kogoś z bliskich. W ten sposób już po chwili przy babci był 20-letni wnuk. Jego pojawienie zbiegło się z przybyciem karetki pogotowia. Ratownicy natychmiast zdecydowali o zabraniu kobiety do szpitala, o czym poinformowali jej wnuka.






