We wtorek 1 września, kilka minut przed 23 strażnicy z VI Oddziału Terenowego otrzymali wezwanie do leżącego mężczyzny na przystanku przy ulicy Kijowskiej. Na miejscu okazało się, że interwencja będzie poważniejsza, niż mogłoby się wydawać.
– Mężczyzna siedział na chodniku, obok wiaty przystankowej – relacjonuje jeden ze strażników biorących udział w interwencji. – Jego twarz była cała zakrwawiona, a chodnik wokół niego pokrywały plamy krwi. Natychmiast przystąpiliśmy do działania. Strażnicy szybko oczyścili twarz mężczyzny. Wtedy okazało się, że źródłem krwawienia jest głęboko rozcięty łuk brwiowy. Funkcjonariusze opatrzyli ranę i wezwali na miejsce pogotowie. – Nie udało nam się ustalić, w jaki sposób doszło do powstania rany. Mężczyzna początkowo nie chciał również, aby ratownicy zabrali go do szpitala. Twierdził, że sam sobie poradzi – mówi strażnik. Ostatecznie funkcjonariuszom udało się przekonać mężczyznę, by skorzystał z pomocy medycznej. Został zabrany przez zespół ratownictwa medycznego do Szpitala Praskiego.
W warszawskiej straży miejskiej służy ponad 150 funkcjonariuszek i funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. W większości radiowozów patrolujących miasto znajduje się defibrylator AED.






