Borykającej się z zanikami pamięci starszej, zagubionej kobiecie groziło wychłodzenie. Uchroniła ją wrażliwość współpasażera, który zaalarmował strażników miejskich.
6 stycznia, po godzinie 14, strażnicy z III Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie z pętli tramwajowej na placu Narutowicza, dotyczące osoby z zanikami pamięci. Uwagę mężczyzny, który zadzwonił na numer 986 kobieta zwróciła pytaniem, ile jeszcze przystanków do szpitala Czerniakowskiego - chociaż tramwaj w ogóle tam nie jechał. Kiedy strażnicy zaczęli z nią rozmawiać, kobieta w wieku około 70 lat była wyraźnie zdezorientowana. Nie potrafiła powiedzieć, jak się nazywa, gdzie mieszka ani ile ma lat. Na pytanie o dokumenty, podała funkcjonariuszom do przejrzenia torebkę, w której znaleźli między innymi… pilota do telewizora i paczuszkę z wędliną.
Dokumentów nie było. Dzięki spokojnej rozmowie funkcjonariuszom udało się wreszcie ustalić imię i nazwisko seniorki. W trakcie weryfikacji tych danych wyszło na jaw, że nieobecność starszej pani już zauważyła rodzina. Z uwagi na niskie temperatury, dłuższe przebywanie na powietrzu mogło stanowić poważne zagrożenie dla jej zdrowia. Wiadomość, że seniorka znajduje się pod opieką funkcjonariuszy, uspokoiła jej bliskich. Po krótkim czasie na miejsce przyjechał zięć kobiety, który przejął nad nią dalszą opiekę.
Pamiętajmy, że wobec zagrożenia wychłodzeniem, niezbędna jest reakcja. W okresie zimowym szczególną uwagę należy zwracać na osoby starsze; sprawiające wrażenie zabłąkanych; ubrane nieodpowiednio do warunków pogodowych. Każdego, kto przez dłuższy czas w bezruchu przebywa na powietrzu - na przystanku czy ławce, w szczególności na osoby w kryzysie bezdomności. Wystarczy jeden telefon, aby służby mogły skutecznie zareagować i udzielić pomocy. Taka reakcja może uratować komuś zdrowie, a nawet życie. Nie bądźmy obojętni – nasza czujność ma realne znaczenie.






