Nastolatka pokłóciła się z matką. Tak jak stała - bez butów i w domowym stroju - wybiegła na trzaskający mróz. Dziewczynkę przed odmrożeniami i wychłodzeniem organizmu ustrzegli strażnicy miejscy.
Patrolujących nocą z 30 na 31 stycznia rejon Białołęki, funkcjonariuszy VI Oddziału Terenowego zaczepił pracownik ochrony osiedla z ulicy Odkrytej. Mężczyzna poinformował, że zgłosiła się do niego mieszkanka jednego z lokali z prośbą o pomoc w poszukiwaniach nastoletniej córki. Dziewczynka, w nieodpowiednim stroju, miała wybiec na mróz po domowej kłótni i nie wracać już od ponad trzech kwadransów. O sprawie zawiadomiono policję. Strażnicy natychmiast włączyli się w przeszukiwanie okolicy. Po kilku minutach napotkali roztrzęsioną matkę poszukiwanej, która szczegółowo opisała wygląd i strój dziewczynki. Jak powiedziała zrozpaczona kobieta, 15-latka wybiegła na dwór tak, jak stała – bez kurtki, czapki ani nawet zimowych butów. Temperatura tej nocy spadła już poniżej -10 stopni, dlatego dłuższe przebywanie na mrozie mogło stanowić dla dziewczynki bardzo poważne zagrożenie. Strażnicy poprosili matkę, by sprawdziła czy córka sama nie wróciła do domu, a sami metodycznie kontynuowali poszukiwania. Po kolejnych kilkunastu minutach poszukiwań, wreszcie zauważyli dziecko w pobliżu jednego z budynków. Dziewczynka była już mocno przemarznięta i szybko dała się przekonać do schronienia na klatce schodowej, a później powrotu do domu. Po tej przygodzie, wcześniejszy spór okazał się już mniejszym problemem.






